Ta strona używa cookie. Dowiedz się więcej o celu używania i zmianie ustawień cookie w przeglądarce.
Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki.

Klub turystyki górskiej na szlaku

W ramach klubu turystyki górskiej w Środowiskowym Domu Samopomocy pierwszy dzień lata ( 21.06) spędziliśmy na wędrówkach górskich.  Trasę rozpoczęliśmy w Żabnicy- wsi leżącej nieopodal Węgierskiej Górki. Prowadził nas zielony szlak, który był bardzo ciekawy ze względu nie tylko  na walory przyrodnicze, jak również widokowe. Pierwszym przystankiem było schronisko na hali Boraczej położonej na przełęczy o wysokości 854 m  n.p.m. Nie ma lepszego dodatku do kawy jak piękne krajobrazy, które napawały wszystkich pozytywną energią i pozwalały zapomnieć o zmęczeniu. Czas ruszać w dalszą drogę! Przyroda była dla nas bardzo hojna. Właściwie zielony szlak przybrał barwę ciemnego fioletu- od rosnących wzdłuż szlaku jagód. Nie było wśród nas osoby, która nie miała by fioletowego języka czy dłoni. Trasa była malowniczy, drzewa dawały cień w słoneczny dzień i dzięki temu mogliśmy chodź na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Szum drzew zastąpił odgłosy samochodów, śpiew ptaków zamiast gwaru miast. Dla niektórych był to czas rozmów , dla innych momentem do pobycia sam na sam zbierając myśli, wyciszając się.  Kolejnym przystankiem była hala Lipowska na wysokości 1323m n.p.m. Niestety był to krótki przystanek, gdyż schronisko było gruntownie remontowane. Nic straconego, 15 minut drogi dzieliło nas od kolejnego schroniska na Rysiance ( 1290m n.p.m.). Miejsce te budziło wiele wspomnień wśród uczestników i terapeutów. Zjedliśmy przepyszny obiad. Nabraliśmy sił i ruszyliśmy. Dalsza droga była miejscami trudna i wymagająca. Bardzo łatwo można było się zgubić szlak przez wymagające ciągłej obserwacji oznakowanie. Całe szczęście tym razem naszej wyprawie towarzyszył dyrektor, który bacznie obserwował i nie pozwolił się nam zgubić na dłużej niż chwilę J. Nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Od tego momentu wszyscy wypatrywaliśmy szlaku. Podczas wycieczki mieliśmy jednego rannego… Na szczęście okazał się nim tylko but uczestnika, który został staranie i profesjonalnie zabandażowany przez Pana Rafała. Dało to pewność, że przy nim możemy czuć się bezpiecznie. Droga powrotna ośrodkowymi busami upłynęła szybko, przepełniona rozmowami o własnych odczuciach. Wszyscy zadowoleni wróciliśmy do Tych około godziny 19. Jedno pytanie stale nasuwało się uczestnikom- Gdzie wybierzemy się następnym razem?  Do zobaczenia na kolejnym szlaku.